Logowanie
Wyszukiwarka
Najczęściej odwiedzane
Ostatnio na forum
Kartki multimedialne

/ „Tak”, ale po Jego myśli /
„Tak”, ale po Jego myśli
Myśląc dzisiaj o przebytej drodze powołania, którą rozpocząłem 9 lat temu we wspólnocie paulistów w Bari (w południowych Włoszech) teraz, gdy minęło ponad rok od święceń kapłańskich, mogę powiedzieć, że jestem wreszcie osobą szczęśliwą i zrealizowaną.
Boże powołanie, jak może każda Boża „rzecz”, wymaga umiejętności szczególnego powierzenia się, wymaga odkrycia, że „Bóg jest Bogiem” i przede wszystkim jest Nim „w taki sposób, w jaki sam chce być”: objawił się nam przez stworzenie, zapowiedział się przez proroków, stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie, pozwolił, aby uznano Go za zgorszenie i wykpiono na krzyżu, i jest obecny dzisiaj w Kościele i w sakramentach. Innymi słowy, odpowiedzenie na powołanie wymaga (z pomocą łaski Bożej) zwycięstwa nad samym sobą, nad własnymi oporami i przesądami, aby przyjąć styl życia Jezusa i poddać się Jego działaniu, którym posługuje się od zawsze dla powołania apostołów.
Dzisiaj pośród moich zajęć apostolskich (jestem dziennikarzem tygodnika „Famiglia Cristiana), sakralnych (wspominam przepiękną posługę duszpasterską w naszej parafii w Rzymie) i zakonnych (Rodzina Świętego Pawła, do której należę jest „wielką rodziną”, pozwalającą mi czuć się jak w domu, nawet, gdy jestem daleko) widzę realizację właśnie tych gorących pragnień, jakie Bóg włożył do mego serca wiele lat temu.
ks. Stefano







RSS



