Wybitne postacie Rodziny Świętego Pawła  W szybkim tempie następowało oficjalne uznanie przez Kościół postawy świętości księdza Jakuba Alberione. 25 czerwca 1996 roku zakończył się proces kanonizacyjny i został podpisany Dekret o heroiczności cnót, a 27 kwietnia 2003 roku papież Jan Paweł II beatyfikował go, wynosząc do chwały ołtarzy. Trzeba zaznaczyć, że pomiędzy jego duchowymi synami i córkami znalazły się osoby, które również osiągnęły publiczne uznanie swojej świętości. Zasługą bł. Jakuba Alberione jest zatem nie tylko fakt, że dał on Kościołowi nowe możliwości ewangelizacyjne, ale również jego wkład w formację kobiet i mężczyzn, którzy mogli osiągnąć najwyższe szczyty świętości, posługując się środkami społecznego przekazu. Historycznie drogę do świętości duchowym synom i córkom bł. Jakuba Alberione otworzył ksiądz Józef Tymoteusz Giaccardo (1896-1948), pierwszy kapłan i pierwszy wikariusz generalny Towarzystwa Świętego Pawła. Sam bł. Jakub Alberione określał go mianem 'najwierniejszego z wiernych'. 22 października 1989 roku papież Jan Paweł II ogłosił księdza Giaccardo błogosławionym. Podobnie wzniosła jest postać kobiety, która żyła w pełnej harmonii z wizją księdza Alberione. Czcigodna siostra Tekla Merlo (1894-1964), pierwsza przełożona generalna Córek Świętego Pawła, jest wzorem kobiety, która wytrwale wierzyła w skuteczność nowych form apostolskich. Pomiędzy wielkimi świadkami Chrystusa znajduje się również ojciec duchowy księdza Alberione i 'ojciec chrzestny' całej Rodziny Świętego Pawła, czcigodny ks. kanonik Franciszek Chiesa (1874-1946). Ten wybitny teolog, wielki erudyta, a równocześnie 'człowiek Boży', powinien być wzorem dla każdego ojca duchowego i dla każdego kapłana. Szczególnym owocem pracy wychowawczej Założyciela, która nawet małych chłopców napawała entuzjazmem dla apostolstwa, jest czcigodny Maggiorino Vigolungo (1904-1918). Jest on wzorem dla wszystkich młodych ludzi pragnących wypełniać apostolstwo paulińskie. Innym przykładem ofiarności wobec współbraci jest czcigodny brat Andrzej Borello (1916-1948), wzór dla wszystkich, którzy poświęcają swoje życie dla apostolstwa społecznego przekazu jako bracia zakonni, nazywani uczniami Boskiego Mistrza. Następnym wspaniałym przykładem jest służebnica Boża siostra Scholastyka Maria Rivata (1897-1987), pierwsza Uczennica Boskiego Mistrza i pierwsza Matka Zgromadzenia. Błogosławiony Tymoteusz Giaccardo (1896 - 1948)  Józef Giaccardo (imię Tymoteusz przyjął po ślubach zakonnych) urodził się 13 czerwca 1896 roku w Narzole, w północnych Włoszech. Rodzice jego utrzymywali się z pracy na roli. Już od wczesnego dzieciństwa Józef wykazywał zamiłowanie do modlitwy, a mając 7 lat powiedział: 'pragnę zostać księdzem, aby głosić Ewangelię'. Odtąd pragnienie to rozbudzał w sobie nieustannie. W jego realizacji pomógł młodemu Józefowi ówczesny ojciec duchowny seminarium w Albie, późniejszy założyciel Rodziny Świętego Pawła, ks. Jakub Alberione. W czasie nauki w seminarium kleryk Józef Giaccardo wyróżniał się postępami w nauce, pracowitością i pobożnością.  Rok 1917 był dla Józefa niezwykle ważny - po wielomiesięcznych przemyśleniach postanowił przyłączyć się do grona chłopców skupionych wokół księdza Alberione, pragnących głosić słowo Boże przez dobrą chrześcijańską prasę. 19 października 1919 roku Tymoteusz Giaccardo przyjął święcenia kapłańskie. Jest to data znacząca dla całej Rodziny Świętego Pawła, ponieważ był on pierwszym kapłanem nowego Zgromadzenia i pierwszym wyświęconym dla nowej służby w Kościele. Życie wewnętrzne ks. Tymoteusza Giaccardo koncentrowało się wokół ducha Ewangelii oraz pragnienia naśladowania św. Pawła Apostoła, ojca, mistrza i inspiratora duchowości paulińskiej. W centrum jego kapłańskiej posługi zawsze była Eucharystia. Jej sprawowanie i adoracja Najświętszego Sakramentu były źródłem łaski i fascynacji osobą Jezusa Mistrza, Drogi, Prawdy i Życia. Pobożność ks. Tymoteusza wyrażała się również w wielkim umiłowaniu Matki Najświętszej. Mówił o Niej, nauczał i pisał z dziecięcym uczuciem, a zarazem z wielką kompetencją. W nowo powstałym Zgromadzeniu nazywano go mistrzem; rzeczywiście był nim dla wszystkich; kochano go, słuchano, naśladowano i szanowano w Zgromadzeniu i poza nim. W roku 1926 ks. Alberione wysłał go do Rzymu z misją założenia pierwszego domu filialnego paulistów. Na decyzję o wyborze ks. Tymoteusza do tej misji wpłynął fakt, iż obdarzał on wielką miłością i wiernością Ojca Świętego. Po dziesięciu latach owocnej pracy ks. Tymoteusz powrócił do Alby, aby tam objąć funkcję przełożonego w Domu Macierzystym Zgromadzenia. Wiernie współpracował z ks. Alberione, zaszczepiając nowo powstającym zgromadzeniom głębokie życie wewnętrzne, połączone z nowymi formami apostołowania. Jego życie jest wspaniałym, wciąż aktualnym, przykładem, jak łączyć doskonałość duchową z intensywnym życiem apostolskim.  Ksiądz Tymoteusz w szczególny sposób poświęcił się opiece duchowej nad nowym Zgromadzeniem Uczennic Boskiego Mistrza. Ojcu Angelico d'Alessandrii, wizytatorowi apostolskiemu, wyznał: 'Ojcze, pragnę ofiarować moje życie Chrystusowi, aby tylko to Zgromadzenie miało swoje miejsce w życiu Kościoła; jestem przekonany, że Bóg mnie wysłucha'. Bóg przyjął jego ofiarę. 12 stycznia 1948 roku ks. Tymoteusz odprawił po raz ostatni w swym życiu Mszę św. Tego też dnia Pius XII zatwierdził Zgromadzenie Uczennic Boskiego Mistrza.  Ksiądz Tymoteusz Giaccardo zmarł w sobotę, 24 stycznia 1948 roku, w wigilię święta nawrócenia świętego Pawła. 22 października 1989 r. Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym. Maggiorino Vigolungo (1904 - 1918)  Sługa Boży Maggiorino Vigolungo przeżył zaledwie 14 lat, z czego 20 miesięcy w szkole ks. Alberione. Mimo tak krótkiego życia przeszedł do historii Towarzystwa Świętego Pawła. Ks. Alberione tak przedstawia dzieje swojego wychowanka: 'Słyszę już wasze pytania: a cóż takiego nadzwyczajnego uczynił ten dzieciak, aby opisać jego życie? Tak, nic nadzwyczajnego, był zwyczajnym dzieckiem, miał nawet swoje wady, z których parę wziął z sobą aż do grobu. Ale było w nim coś niezwykłego; pracował wytrwale i z całych swych sił, aby naprawić swoje wady. Więcej nawet; był tak uważny w zachowywaniu pewnych reguł, że był w tym aż wyjątkowy. Jego osoba jest wyjątkowa również ze względu na wysoki poziom aspiracji i bardzo wysoki stopień, który osiągnął w niektórych cnotach i w oderwaniu od spraw ziemskich. Na pewno niezwykły jest fakt, że Maggiorino w wieku 13 lat zrozumiał tak dobrze, czym jest apostolstwo wydawnicze, że prześcignął w tym osoby dorosłe. Realizował swoje ideały z takim samym ogromnym zapałem, z jakim kochał Jezusa'.  Maggiorino urodził się 6 maja 1904 roku w ubogiej rodzinie rolników w północno-zachodnich Włoszech. Imię wybrane przez ojca związane jest z miesiącem narodzin dziecka ( maggio oznacza po włosku "maj"). Rodzice ofiarowali dziecku staranne wychowanie religijne, dając mu przykład pracy połączonej z nieustanną nadzieją i modlitwą.  Żywy charakter chłopca dawał im się nieraz we znaki, o czym świadczą słowa matki, wypowiedziane nad trzyletnim dzieckiem: 'Boję się, że ten chłopiec nie wychowa się należycie, bo jest zbyt żywy'. I nagle, gdy Maggiorino miał 5 lat, zatroskana matka usłyszała jego obietnicę: 'Bądź spokojna, mamo. Zobaczysz, że będę dobry, aby cię ucieszyć'. I dotrzymał słowa! Było to jego pierwsze, niełatwe ćwiczenie się w posłuszeństwie.  Już w wieku 5 lat udał się do szkoły, aby poprosić dyrektora o możliwość nauki czytania i pisania. Ile było płaczu, gdy mu na to nie pozwolono aż do ukończenia 7 lat. Chęć bycia pierwszym widać było nie tylko na podwórku wśród rówieśników, ale także w podejściu do spraw wiary, gdzie już od najmłodszych lat służył do Mszy św. Do historii przeszły traktowane wtedy zupełnie serio jego domowe zabawy w odprawianie Mszy św. Słowo w słowo powtarzał kwestie księdza i wiernych, precyzyjnie naśladował ruchy celebransa, czym zadziwiał i wzruszał swoich rodziców.  Wielkim przeżyciem dla Maggiorino był dzień I Komunii św., a zwłaszcza spowiedź, przed którą prosił o przebaczenie wszystkich swoich bliskich i rówieśników.  W wieku dziesięciu lat zaskoczył wszystkich swoją odpowiedzią na pytanie, co będzie robił w przyszłości. 'Zostanę świętym' - powiedział. Dalsze karty jego życia były tylko konsekwencją wypełnienia tej idei.  Pierwsze spotkanie z ks. Alberione nastąpiło w 1909 roku, gdy Maggiorino miał 5 lat. Ks. Alberione przybył wówczas do jego wioski w niedzielę, aby pomóc proboszczowi. Następne spotkanie miało miejsce w 1916 roku, w dwa lata po otwarciu przez ks. Alberione w Albie Szkoły Drukarskiej. Chłopiec pragnął wstąpić do tej szkoły i był pełen entuzjazmu, którego nie podzielała jednak jego rodzina. Rzeczywiście sytuacja była bardzo trudna: starszy brat, opoka rodziny, został powołany do wojska, a ojciec był mocno schorowany. Ponadto dzieło ks. Alberione było zbyt nowe, otaczane opiniami nie zawsze przychylnymi. Dzięki wstawiennictwu proboszcza i woli samego Maggiorino 15 października 1916 roku dwunastoletni chłopiec przekroczył próg Szkoły Drukarskiej w Albie. W ten sposób rozpoczęła się nowa karta jego życia, zakończona wyniesieniem go na ołtarze.  Po wstąpieniu do szkoły księdza Alberione Maggiorino otrzymał pracę przy maszynie drukarskiej. Było to zajęcie ciężkie i niebezpieczne, wymagające dużej precyzji i odpowiedzialności. Po jednej z konferencji księdza Alberione, w której przedstawiał on młodym chłopcom rodzącą się ideę jedności życia zakonnego, kapłańskiego i apostolstwa druku, Maggiorino w rozmowie prywatnej z Założycielem złożył przyrzeczenie wierności tym ideałom. Wiele wysiłku kosztowała go decyzja, by trzymać na wodzy choleryczny charakter, pokonać zapędy ambicji, a zarazem realizować swój ideał zawarty w prostych ale znaczących słowach: 'Chcę postępować choć troszkę do przodu każdego dnia'. I jeszcze: 'Za łaską Pana i Maryi chcę stać się świętym, wielkim świętym, szybko świętym... kto tego chce, osiągnie to; chcenie jest potęgą'. Temu ideałowi poświęcone były wszystkie dni, każda praca, długie godziny spędzone na modlitwie czy to w kaplicy, czy w swoim pokoiku, zabawy i spotkania z rówieśnikami. Zawsze punktem odniesienia były słowa ks. Alberione, którego Maggiorino słuchał z wielkim szacunkiem. Pewnego dnia poprosił Założyciela o dopuszczenie go do złożenia ślubu posłuszeństwa. Po kilku tytygodniach próby ks. Alberione wyraził zgodę. Szacunek w otoczeniu rówieśników wzbudzała ogromna dyscyplina młodego chłopca, szacunek dla każdego wypowiedzianego słowa, umiejętność dzielenia się wszystkim, ogromny duch modlitwy i pobożności.  Z nastaniem 1918 roku zaczął słabnąć na zdrowiu. Długo ukrywał swoje osłabienie, ale w okolicach Wielkanocy siły w sposób widoczny opuściły ciało chłopca. Po badaniu lekarskim diagnoza była nieubłagana: zapalenie płuc z wyciekiem wody. Z odwagą przyjął wyrok, poświęcając swoje cierpienia za grzechy, w intencji rozwoju nowego dzieła, za apostolstwo wydawnicze i we wszystkich intencjach ks. Alberione. Po czterech dniach olbrzymich bólów i agonii zmarł w sobotę, w dniu poświęconym Maryi, 27 lipca 1918 roku. Podczas ostatniego pożegnania ks. Alberione wypowiedział słowa: 'Maggiorino, pragnę być na twoim miejscu, gdy patrzę na twoje święte życie i twoją ofiarę śmierci w intencji Zgromadzenia. Musimy skłonić się z szacunkiem przed tym dzieckiem'. Założyciel pocieszał zatroskanych chłopców, przypominając przypowieść o ziarnie pszenicznym, które musi obumrzeć, aby wydać plon stokrotny. Jednym ze wspaniałych kłosów był brat Andrzej Borello .  Maggiorino Vigolungo został ogłoszony Sługą Bożym dnia 28 marca 1988 roku przez papieża Jana Pawła II. Ksiądz kanonik Franciszek Chiesa (1874-1946)
Jestem szczęśliwy, że zawsze byłem paulistą i nigdy tego nie żałowałem.  Urodził się w Wielki Czwartek 1874 roku. Pochodził z chłopskiej rodziny. Został wyświęcony na kapłana po otrzymaniu specjalnej dyspensy w wieku 22 lat. Aby przygotować się do sprawowania urzędu kapłańskiego i do misji nauczania, kontynuował studia, aż do uzyskania doktoratu z teologii, filozofii i obojga praw. Dzięki doskonałemu przygotowaniu kulturalnemu i szacunkowi, jakim był otaczany zarówno przez profesorów jak i przez studentów, Kongregacja do Spraw Nauki Wiary przyznała mu tytuł doktora Papieskiego Fakultetu Prawniczego w Turynie. Zanim Pius X oficjalnie ustanowił funkcję ojca duchownego w seminariach, on zajmował to stanowisko w seminarium diecezjalnym w Albie. Jednym z jego podopiecznych był młody Jakub Alberione  Ks. Franciszek Chiesa, jako znawca i miłośnik kultury, z wielką pasją pogłębiał studia nad literaturą, astronomią, geologią, matematyką, naukami przyrodniczymi, historią i teorią muzyki, do których chętnie się odwoływał w celu zilustrowania prawd objawionych. W czasie wakacji wyjeżdżał za granicę, ucząc się ważniejszych języków obcych, co pozwalało mu na czytanie w oryginale najbardziej znaczących dzieł autorów europejskich. W seminarium diecezjalnym nauczał przez 40 lat filozofii, teologii, prawa, liturgii i patrystyki. Równolegle, począwszy od lat dwudziestych, nauczał także w paulińskim domu studiów w Albie, wprowadzając na prośbę ks. Alberione nową metodę nazwaną później interdyscyplinarną. Nie bez znaczenia jest fakt, że notatki przygotowywane przez niego dla studentów dały początek traktatowi teologicznemu inspirowanemu 'boskim egzemplaryzmem' trynitarnym i chrystologicznym, który, choć niezauważony przez uznanych teologów, został później określony jako 'najbardziej oryginalna próba teologicznej syntezy wypracowanej przez włoską teologię w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku'. W 1913 roku ks. Franciszek Chiesa został mianowany kanonikiem katedralnym i proboszczem miejskiego kościoła pw. Świętych Kosmy i Damiana w Albie. Podczas 33 lat kapłańskiej służby tak przekształcił swoją parafię, że stała się ona wzorem dla innych wspólnot w diecezji. Był jednym z prekursorów apostolstwa ludzi świeckich, włączał ich w szeroką działalność duszpasterską, nie tylko poprzez instytucjonalne wykorzystanie form różnych stowarzyszeń, jak choćby Akcji Katolickiej czy Apostolstwa Modlitwy, lecz także przez tworzenie nowych grup: Związku Ojców Rodzin i Związku Katechetów. Wiele troski poświęcał przygotowaniu homilii, katechez i konferencji. Starał się wszystko dokładnie redagować, o czym świadczą jego zeszyty kazań, liczące 13 tysięcy stron.  Kanonik Chiesa był nauczycielem dostosowania i odnowy duszpasterskiej na długo przed reformami Soboru Watykańskiego II. W jego słowach i w jego praktyce można odnaleźć znaki nowoczesności, czyniące zeń prekursora i wzorowego kapłana posoborowego. Ks. Franciszek Chiesa ukazuje się nam także jako mistrz i wychowawca świętych kapłanów. Realizował on wiele postulatów Soboru na polu formacji i misji kapłańskiej. Troszczył się i zabiegał o perspektywy rozwoju dla seminarzystów albejskich, dbając o moralny i duchowy wymiar życia kapłańskiego. Zajmował się też prowadzeniem parafii, organizacją katechezy w klasach, przygotowaniem naukowym i duchowym katechetów, promocją i angażowaniem świeckich w działalność kościelną i społeczną.  Przekonany o sakralności każdego odkrycia naukowego, postępu technologicznego, każdej pracy ludzkiej, mającej na celu promocję człowieka i głoszenie Ewangelii, kanonik Chiesa nie zadowalał się tradycyjnymi formami ustnego głoszenia Słowa Bożego, lecz chciał rozszerzać swoje apostolstwo, posługując się piórem i nowymi formami komunikowania. Dlatego też doskonale rozumiał i kierował powołaniem o 10 lat młodszego alumna Jakuba Alberione, aktywnie pomagając mu w jego misji. Miał swój znaczący udział w fundacji i umacnianiu Rodziny Świętego Pawła, która w jego rozumieniu była chciana przez Boga 'w Chrystusie i w Kościele' dla głoszenia Ewangelii masom poprzez środki społecznego komunikowania. W czasie swojej pięćdziesięcioletniej służby kanonik Chiesa angażował się w przemiany kulturalne i pastoralne wymagane od współczesnego kapłana. Żył 'patrząc naprzód', dostrzegając nowe wyzwania rzucane Kościołowi przez ówczesny świat, rozumiejąc już wtedy to, co wiele lat później wypowiedział Jan Paweł II: 'W społeczeństwie doświadczającym szybkich i głębokich zmian, które nie przechodzą obok Kościoła, ale w pewnym sensie Kościół angażują, (...) On (Kościół) sam jest ukierunkowany na przyszłość. Towarzysząc ludziom, aby się nie zatracili, musi stać u ich boku; więcej: iść przed nimi jako 'światło i objawienie narodów'. Nie została dana Kościołowi możliwość wyboru czasu, w którym żyje; on musi żyć w każdym czasie i zawsze głosić Ewangelię zbawienia.'  W tym, co najbardziej zastanawia w historii kanonika Chiesy, jest świadome i wymagające dążenie do własnego uświęcenia, dążenie, które wypełniało całe jego życie, a charakteryzowało się wyjątkową równowagą i ciągłym wzrostem. To zaangażowanie w uświęcenie nie pozostało wyizolowanym wydarzeniem, ale zapłonęło dobroczynnym światłem wśród duchowieństwa diecezjalnego, nie pozostając bez wpływu na kluczowe postaci piemonckiego Kościoła, a szczególnie na pierwsze pokolenia paulistów. Duchowymi dziećmi kanonika Chiesy są bowiem: ks. Alberione, ks. Tymoteusz Giaccardo i s. Tecla Merlo, słudzy Boży i świadkowie nowego sposobu przeżywania chrześcijańskiej, zakonnej i apostolskiej świętości. W odniesieniu do sługi Bożego Francesca Chiesy możemy mówić nie tylko o autentycznej świętości osobistej, ale i o 'szkole świętości'. To właśnie do niej, zgodnie z nowymi dyrektywami soborowymi, byli wzywani także kapłani diecezjalni troszczący się o dobro dusz. Kanonik Chiesa, nie czując się powołanym do życia zakonnego, był i pozostał kapłanem diecezjalnym. Żył głęboko i intensywnie duchem rad ewangelicznych, które nieco później zostały określone jako 'specjalna recepta na świętość' i 'królewska droga uświęcenia' (Jan Paweł II). W ten sposób, zanim jeszcze powstały w Kościele instytuty świeckie dla kleru diecezjalnego, sługa Boży Franciszek Chiesa zechciał wzbogacić własną konsekrację kapłańską profesją rad ewangelicznych, zobowiązując się także specjalnym przyrzeczeniem do dochowania wierności Magisterium Kościoła, 'które stanowi solidną gwarancję płodności apostolskiej i niezbędny warunek dla właściwej interpretacji znaków czasu'. Fracesco Chiesa chciał także dzielić apostolską i paulińską gorliwość swojego przyjaciela i ucznia, księdza Alberione; tę samą gorliwość, którą starał się przekazywać mu jako kierownik duchowy, doradca i współpracownik. Umierając, powiedział: 'Jestem szczęśliwy, że zawsze byłem paulistą, i nigdy tego nie żałowałem". Kanonik Chiesa uważany jest za pierwszego członka Instytutu Jezusa Kapłana. Zakładając ten Instytut ks. Jakub Alberione nadał formę i strukturę kanoniczną stylowi życia kapłańskiego, który podziwiał już od lat młodzieńczych w swoim wielkim przyjacielu i nauczycielu. Biskup Alby, Luigi Grassi, przewodnicząc w katedrze uroczystej liturgii pogrzebowej kanonika Chiesy w czerwcu 1946 roku, określił go następującymi słowami: 'Doskonały chrześcijanin, doskonały kapłan, doskonały proboszcz. Nie tylko wielki intelekt, ale także wielkie serce. Ukochał niezmiernie swoje obowiązki, każdą najmniejszą cząstkę swojego obowiązku'.  Czcigodny sługa Boży Franciszek Chiesa był nie tylko świętym kapłanem, ale także nauczycielem świętości i duszpasterskiej miłości, wychowawcą pokolenia kapłanów i otwartych apostołów, przygotowanych na wymagania stawiane przez nowe czasy. Znakomicie wyczuwając nowoczesność, posiadając wiedzę, łaskę i łatwość działania, pozostaje jak najbardziej aktualnym wzorem pasterza w trudnym okresie historii Kościoła. Wysokie mniemanie o godności kapłańskiej, które zawsze kultywował, spowodowało, iż stał się autentycznym klejnotem kapłaństwa katolickiego. Jego postać reprezentuje duchowieństwo zaangażowane w kontynuowanie i uwiecznianie zbawczej misji Chrystusa, Boskiego Mistrza, Drogi, Prawdy i Życia. Brat Andrzej Ryszard Borello (1916 - 1948)  Ryszard Borello urodził się w roku 1916 w Mando k. Cuneo (północno-zachodnie Włochy). Zaledwie kilka miesięcy później został sierotą (jego ojciec zginął w czasie pierwszej wojny światowej). Całe wychowanie wraz z siostrą przyjął od matki, która wykształciła u dzieci pracowitość, skromność i wielką wrażliwość moralną. Całe jego dzieciństwo naznaczone było bólem. Aby zapewnić dzieciom bardziej godne życie, mama ponownie wyszła za mąż za bardzo dobrego człowieka, który również był wdowcem. Jednak zimą 1932 roku Giovanni Gibbelino, ojczym Ryszarda, zmarł na zapalenie płuc. Sześć dni później z wyczerpania zmarła także jego mama. Tak więc w ciągu jednego zaledwie tygodnia Ryszard zastał sam, gdyż siostra wyjechała w poszukiwaniu pracy do Turynu.  Mając zaledwie 17 lat Ryszard był już dojrzałym człowiekiem, zmuszonym stawiać czoła trudnościom bardzo ciężkiego życia. Na duchu podtrzymywała go tylko wiara. Z wielkim entuzjazmem działał w organizacji Młodzieży Katolickiej w swojej parafii i na zakończenie przeżywanego tam Dnia Skupienia doszedł do wniosku, że Bóg woła go do życia zakonnego. Wystarczyło tylko zaangażować całą duszę i iść za głosem serca.  Jesienią 1933 roku proboszcz zapoznał go z historią życia młodego Maggiorina Vigolungo , napisaną przez ks. Alberione, założyciela Towarzystwa Świętego Pawła. Ryszard zachwycił się tą historią i poprosił o możliwość wstąpienia w szeregi synów ks. Alberione. 8 lipca 1936 roku zostawił swój dom i jako aspirant na Ucznia Boskiego Mistrza wstąpił do Zgromadzenia paulistów w Albie. W Towarzystwie Świętego Pawła skierowany został do pracy w drukarni, jak zresztą wszyscy młodzi chłopcy na początku zakonnej drogi. 19 marca 1937 roku Ryszard Borello wraz z 15 kolegami przyjął habit zakonny. Wręczył mu go sam ks. Tymoteusz Giaccardo , wówczas przełożony wspólnoty macierzystego domu w Albie. Trzeba powiedzieć, że Ryszard zawsze z wielką pobożnością nosił sutannę. Nawet gdy został przeznaczony do pracy w ogrodzie i był zmuszony zakładać fartuch. Jednak i ten strój był dla br. Borello czymś w rodzaju świętej szaty, którą on nakładał dla apostolstwa i która uświęcała jego apostolski zapał. Uczennica Boskiego Mistrza, Lucia Ricci, późniejsza przełożona generalna Uczennic Boskiego Mistrza wspomina, że 'przykład Borello wyzwalał pragnienie modlitwy i to dobrej modlitwy' i między młodymi nowicjuszkami mówiło się: 'ten nowicjusz naprawdę musi być bardzo dobry!'  7 kwietnia 1938 roku Ryszard w obecności ojca Założyciela złożył śluby: posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Jednocześnie przyjął nowe imię: Andrea (Andrzej, jak apostoł, brat św. Piotra) i drugie Maria (przez szacunek dla Matki Bożej). Po złożeniu ślubów został wysłany do Alby, gdzie powierzono mu ciężki obowiązek pracy w papierni. Produkowany tam papier był podstawowym materiałem do pracy apostolskiej. Andrzej Borello przyjął to apostolstwo z wielką godnością i poczuciem obowiązku. Każdorazowo po kolacji szedł do kościoła, odmawiając modlitwy z intencjami ściśle paulińskimi. Zaś trzy razy w tygodniu sam lub z drugim bratem odprawiał drogę krzyżową. Taki rytm życia prowadził przez 3 lata, nigdy nie narzekając. Jednak stan jego zdrowia systematycznie się pogarszał. Widząc powagę sytuacji, ks. Tymoteusz Giaccardo poprosił go o zmianę pracy. Andrzej stał się szewcem dla całej wspólnoty. Choć tego zawodu nigdy wcześniej nie wykonywał, posłusznie przyjął nowe zadanie, odprawiając wcześniej nowennę do św. Pawła.  20 marca 1944 roku złożył śluby wieczyste. Było to w kościele św. Pawła w Albie. Dewizą życiową stało się dla niego być świętym tak, jak Pan tego chce. Borello nie miał wielkiej wiedzy, ale posiadał prawdziwą mądrość, czyli instynktowną miłość do prawdy, poczucie tej prawdy oraz dobroć i mądrość serca. Jego świętość przejawiała się w zdolności rozpalenia ducha innych dzięki umiejętności przekazania swoich ideałów. Czynił to w sposób pokorny, ale zdecydowany, ujmując swoje stanowisko w krótkie sentencje: 'lepiej umrzeć niż zdradzić', 'ciągle iść naprzód patrząc w niebo'. Myśl o zmarłych była mu bardzo bliska, żył myślą o raju. Wiedzieli o tym jego przyjaciele, którzy wspominają: 'życie br. Borello było zanurzone w nadprzyrodzoności na równi z elementem ziemskim (naturalnym)', 'czuł pragnienie raju', 'medytowanie życia wiecznego było dla niego czymś naturalnym'.  Tak jak św. Paweł modlił się za swoich uczniów, synów duchowych i adresatów swoich listów, tak Borello szczególnie modlił się za swoich towarzyszy z nowicjatu, a swoje cierpienia ofiarował szczególnie w intencji tych, którzy opuścili Zgromadzenie. Tysiące razy odprawiał drogę krzyżową, ale najważniejsze jest to, że była ona jakby wpisana w jego egzystencję; jego życie obfitowało bowiem w próby wewnętrzne, żale, rozłąki. W latach 1946-47 przeżywał wielką pustynię duchową: ciemności, wątpliwości, lęki, zgorzknienia, jakby czuł pokusę pogodzenia się z tym, że jest przeznaczony na potępienie. Był to moment modlitwy w Ogrójcu. Ostatnią stacją jego drogi krzyżowej była choroba, która przytwierdziła go definitywnie do łóżka i pozbawiła kontaktu z jakąkolwiek działalnością apostolską Zgromadzenia. Pragnął uświęcić się przez chorobę. W momentach wielkiego cierpienia towarzyszyło mu ciągle wyobrażenie oblicza Maryi, a jej imię było najczęściej wypowiadanym przez niego słowem. Ta wielka miłość do Boga i braci, którą karmił swoje serce, doszła do punktu, w którym ofiarował swoje życie, aby w zamian wyprosić u Boga doskonałą wierność dla swoich braci, dla ich powołania, dla rozwoju Uczniów Boskiego Mistrza.  Pan przyjął tę ofiarę! W nocy z 3 na 4 września 1948 roku brat Borello umarł w spokoju i z radością, w ciszy; tak, jak przeżył całe swoje życie.  3 marca 1990 roku papież Jan Paweł II ogłosił go Sługą Bożym. Tekla (Teresa) Merlo (1894-1964)  Teresa Merlo urodziła się 20 lutego 1894 roku w Castagnito we Włoszech. W rodzinie otrzymała szczególnie solidne i głębokie wychowanie chrześcijańskie. Powołanie do stanu zakonnego było w niej ożywione już w młodości, a podtrzymywała je przez ustawiczną modlitwę i rekolekcje duchowe.  W wieku 17-18 lat, za przykładem swoich trzech koleżanek, Teresa złożyła prośbę o przyjęcie jej do zakonu Cottolengo w Turynie. Jednak po badaniu lekarskim doradzono jej, aby zaczekała jeszcze rok i w tym czasie podjęła kurację wzmacniającą. Po upływie roku ponownie uznano ją za niezdolną do życia w zakonie z powodu słabego zdrowia, więc została odesłana do domu.  27 czerwca 1915 roku poznała ks. Jakuba Alberione, założyciela instytutów św. Pawła, i rozpoczęła z nim działalność apostolską, należąc do 'Żeńskiego Laboratorium' w Albie. Sama tak wspomina ten czas: 'Teolog (ks. Alberione) powiedział nam: "Idźcie, zatrzymacie się 3 lub 4 lata pracując w ciszy, potem Pan coś z wami uczyni'. 29 czerwca następnego roku Teresa złożyła prywatne śluby zakonne, pozostając pod kierownictwem duchowym ks. Jakuba Alberione i ks. kan. Franciszka Chiesy.  W 1918 roku biskup miejscowości Susa, Castelli, zaproponował Córkom Świętego Pawła przejęcie tygodnika diecezjalnego La Valsusa oraz prowadzenie księgarni. Siostra Tekla podjęła to zadanie i wyjechała z małą grupką dziewcząt do Susy. Paulistki pracowały w drukarni; przygotowywały, powielały i rozpowszechniały druki; organizowały też pierwszą księgarnię Św. Pawła.  22 lipca 1922 roku ks. Alberione wybrał s. Teklę na przełożoną Córek Świętego Pawła, stąd często określa się ją mianem Pierwszej Mistrzyni. Później tak się o niej mówił: 'Była wątłego zdrowia do tego stopnia, że gdy rozpoczynała nowe życie zakonne były wątpliwości, czy będzie mogła je kontynuować. Zaczęła ujawniać się jej słabość fizyczna i choroba. Ale Pan tak interweniował, że z łaską Bożą jej moc i przezorność dotrwały 70 lat, w nieustannej pracy i nieprzerwanych, choć niezbyt uciążliwych, obowiązkach. Zawsze słaba, lecz zawsze mocna, kiedy w sprawowanym przez nią urzędzie potrzeba było mocy. Kiedy ją spotkałem w 1915 roku, była prosta i szczera, taką też pozostała przez 50 lat życia zakonnego'. Nieustannie ćwiczyła się w cnotach, aż do heroiczności.  22 stycznia 1991 roku Jan Paweł II podpisał dekret ogłaszający s. Teklę Merlo Czcigodną Sługą Bożą. Zwyciężyła, choć wielu wydawała się słaba i nieporadna. Świętość jej życia jest drogowskazem dla każdej paulistki, świadomej, że ich Pierwsza Mistrzyni własne życie ofiarowała za każdą z nich. Było to było 28 maja 1961 r. na rekolekcjach w Ariccia. W celu uświęcenia swoich Córek, ofiarowała się Trójcy Przenajświętszej, obiecując każdą z nich nosić w sercu. Siostra Scholastica Maria Rivata (1897 - 1987)  Urszula Rivata urodziła się 12 lipca 1897 roku w Guarene we Włoszech. Pochodziła z rodziny ubogiej pod względem materialnym, lecz bogatej w wartości duchowe. Środowisko rodzinne było dla niej szkołą, w której nauczyła się żyć wiarą.  Już w wieku 6 lat Urszula przeszła przez doświadczenie cierpienia - umarła jej mama. Odłączenie od najdroższej osoby było momentem bardzo trudnym dla małej Urszulki, ale jednocześnie bardzo znaczącym. Jako najstarsza córka intuicyjnie wyczuwała, że powinna zająć się potrzebami rodziny, wzrastała więc w odpowiedzialności i mądrości. Od ojca nauczyła się wytrwałości i przekonania, że nie należy zniechęcać się trudnościami.  Jako młoda dziewczyna była bardzo żywa, dojrzała emocjonalnie i duchowo, otwarta na innych i delikatna. Doświadczenia rodzinne uczyniły z niej osobę zdolną do dawania siebie innym. W chwilach trudnych rozwijał się jej kontakt z Bogiem, z Eucharystii czerpała siłę. Dojrzewała wewnętrznie do życia konsekrowanego.  Ważnym wskazaniem dla wyboru drogi życia była sugestia ojca, aby Urszula zdecydowała się na zawarcie małżeństwa. Poprosiła wówczas o czas na zastanowienie się, udała się do kościoła na Mszę św. i podczas Komunii świętej prosiła Pana Jezusa o światło. Na modlitwie zrozumiała, że jej drogą jest życie konsekrowane. Po powrocie do domu kontynuowała modlitwę i wypowiedziała pamiętne słowa: 'Signore, solo Tu e basta' ('Panie, tylko Ty i koniec'), którymi kierowała się przez całe życie. Ojciec przyjął jej decyzję z wielkim szacunkiem. Urszula nie mogła jednak od razu zrealizować swego pragnienia, bowiem trudna sytuacja rodzinna zmusiła ją do pozostania jeszcze przez pewien czas w domu.  Urszula była już zdecydowana poświęcić się Bogu, nie wybrała jednak jeszcze zgromadzenia. Modliła się w oczekiwaniu światła i rady. Wskazówkę otrzymała od młodego proboszcza z parafii Guarene, który zupełnie nieoczekiwanie powiedział do niej: 'A dlaczego nie udasz się do Alby, aby spotkać się z księdzem Alberione?'.  Urszula wielokrotnie widziała już ks. Alberione, który bywał w Guarene z posługą kapłańską. Uderzyło ją w nim szczególne skupienie podczas celebrowania Mszy św. Nigdy jednak nie nawiązała z nim kontaktu. Wkrótce spotkała go osobiście w czasie wizyty w księgarni św. Pawła w Albie. Wtedy właśnie ksiądz Alberione zwrócił się do niej słowami: 'A więc kiedy zamierzasz wstąpić do Świętego Pawła?' Urszula odpowiedziała: 'Jeśli chodzi o mnie, to chciałabym zaraz, jednak zatrzymują mnie jeszcze problemy rodzinne'. 'Uczyń to szybko, bardzo szybko' - zakończył rozmowę ksiądz Alberione.  Urszula wstąpiła do Zgromadzenia Córek Świętego Pawła 29 lipca 1922 roku. Na drodze życia oddanego Bogu dzień 21 listopada roku następnego był dla Urszuli momentem znamiennym. Ojciec Założyciel oddzielił wówczas od grupki Córek Świętego Pawła Urszulę i Metyldę, by założyć nowy instytut, który cechować miał duch modlitwy, ukrycia i ofiary. Obłóczyny pierwszych 8 Uczennic Boskiego Mistrza miały miejsce 25 marca 1924 roku. Odpowiedzialność za tę grupę ojciec Założyciel powierzył Urszuli, która otrzymała imię zakonne Maria Scholastyka. Pełniła funkcję przełożonej z taką pokorą, jakby była jedną z wielu. Cechowały ją milczenie, prostota, ukrycie. Jej codziennemu życiu towarzyszył wielki duch apostolski.  Rok 1935 dla Matki Scholastyki stał się próbą wiary; została wysłana do Egiptu. Więź z Chrystusem pozwoliła jej to trudne wydarzenie przyjąć ze spokojem. W ojcu Założycielu widziała przekaziciela woli Bożej, dlatego wiernie wypełniała jego polecenia. Kiedy w 1938 roku otrzymała polecenie powrotu do Włoch, z tym samym spokojem i pogodą ducha wróciła, by dalej wypełniać to, co do niej należało.  Matka Scholastyka była bardzo kochana przez siostry, które cierpiały razem z nią, gdy w 1946 roku ponownie została od nich oddzielona i wysłana do Argentyny. W jej postawie całkowitego posłuszeństwa można odczytać, jak głęboko żyła misterium paschalnym Chrystusa. Potrafiła dziękować za próby i doświadczenia, które ją spotykały, i dostrzegać w nich znak miłości Boga. Taką postawę wypracowała w sobie już wcześniej, dlatego także w chwili cierpienia uważała się za najszczęśliwszą na tym świecie. Była świadoma, że Bóg może wybierać sposób, w jaki chce człowieka doświadczyć, i może zabrać to, co mu się podoba. W postawie Matki Scholastyki widoczne jest oparcie całego życia na trwałym fundamencie; był nim Jezus eucharystyczny. Do końca życia Eucharystia była punktem centralnym każdego jej dnia. W swym sercu zanosiła do Jezusa eucharystycznego potrzeby całego Kościoła i świata.  Matkę Scholastykę cechowały umiłowanie milczenia, ukrycie i pokora. Z dniem 7 marca 1984 roku zaczęło się dla niej naprawdę 'wielkie milczenie' - całkowicie utraciła mowę. Odtąd, przeniknięta bogactwem Tajemnicy Paschalnej, przeżywała głęboko zalecenie Ojca Założyciela, wypowiedziane w pierwszych latach istnienia Zgromadzenia: 'Będziecie zachowywać milczenie, milczenie, milczenie!' W tym czasie Matka Scholastyka adorowała, wynagradzała, błagała i wielbiła Boga.  24 marca 1987 roku, po oddaniu Panu 'wszystkiego', powróciła do Tego, Który ją wybrał i posłał. Było to przejście do wieczności naznaczone żywą nadzieją i głębokim pokojem. Na jej obliczu, które w chwili śmierci odzyskało świeżość i młodzieńcze rysy, widniał szczególny blask i piękno, zapowiadające chwałę.
|
|
|