strona głównakontaktwersja do druku Aktualności

W szoku mediów - z biskupem Adamem Lepą o szkodach i pożytkach z oglądania telewizji rozmawia Mariusz Krawiec SSP



Bp dr Adam Lepa, ur. w 1939 roku.
bp Adam Lepa
W latach 1989 - 1994 pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu i zasiadał w Europejskim Komitecie Biskupów ds. Mass Mediów (CEEM). Autor m.in. Pedagogiki mass mediów (wyd. 1998).



Mariusz Krawiec: W instrukcji Communio et progresio wydanej przez Stolicę Apostolską w roku 1971 roku czytamy "zjednoczenie i postęp społeczności ludzkiej są głównymi celami przekazu społecznego i jego środków takich jak : prasa kino radio i telewizja." Czy dzisiaj po dwudziestu siedmiu latach od opublikowania tych słów, kiedy rozwój mass mediów przekroczył dawno stan lat siedemdziesiątych, a w domach mamy odbiorniki telewizyjne z blisko setką kanałów słowa te pozostają aktualne?

Bp Adam Lepa: Niewątpliwie, nasze codzienne doświadczanie mediów może rodzić pewną rezerwę wobec stanowiska Communio et progressio. Wszak w mediach upatruje się również źródła wielorakiego zła. Niemniej jednak człowiek, który myśli po chrześcijańsku, musi zachować elementarny optymizm wobec mediów. One mimo wszystko zdolne są zbudować szlachetne więzi międzyludzkie, integrować społeczności, a nawet prowadzić ludzi do autentycznej wspólnoty. Taka jest natura i takie jest powołanie sieci radiowych i telewizyjnych, agencji prasowych i słowa drukowanego.

Mariusz Krawiec: Skąd zatem biorą się zarzuty, często płynące ze strony ludzi wierzących, że media są destruktywne? wobec mediów że są jakoby destruktywne?

Bp Adam Lepa: Jeżeli tak się dzieje, że media niszczą więzi międzyludzkie, to dzieje się tak z winy człowieka, który posługuje się mediami niezgodnie z ich przeznaczeniem. Uważam jednak, że dziś za mało się mówi o optymistycznej wizji mediów. Trzeba do niej przekonywać - również dziennikarzy! Pozwoli to z pewnością dostrzec i zrozumieć wyjątkową misję, jaką media mają do wypełnienia we współczesnej kulturze.

Mariusz Krawiec: Czy zdaniem Księdza biskupa społeczeństwo polskie było przygotowane na tak szybki skok cywilizacyjny w rozprzestrzenianiu się mediów. Do 1989 roku mieliśmy dwa kanały TV państwowej, cztery programy radiowe i kilkanaście podobnych, bo realizujących jednakową politykę tytułów prasowych. Dziś jesteśmy świadkami rozwoju platform cyfrowych w telewizji a półki kiosków z prasą uginają się pod wpływem ilości tytułów.

Bp Adam Lepa: Przełom polityczny prowadzi zawsze do przełomu w sferze mediów. To, co się stało w roku 1989 zaskoczyło wszystkich - nawet najbardziej wytrawnych politologów. Również w dziedzinie mediów nastąpił wielki wstrząs. Dla społeczeństwa był to wręcz szok mediów. Ludzie nagle uświadomili sobie, że nie ma już cenzury, najbardziej "zakazane" książki są dostępne w księgarniach, różne opcje polityczne mają swoją prasę, powstają prywatne media, w rozgłośniach radiowych pojawia się komunikowanie interaktywne, oprócz pornografii są w sprzedaży publicznej tzw. kolorowe pisemka, w których pełno jest "sieczki" intelektualnej, telewizja kablowa zapewnia szerokiemu ogółowi dostęp do telewizji satelitarnej itd. itd.

Mariusz Krawiec: Mam wrażenie, że to w Polsce rozwój mediów zaskoczył nieprzygotowane, a chłonne społeczeństwo. Na Zachodzie w latach siedemdziesiątych istniało po kilkadziesiąt stacji radiowo - telewizyjnych. Dziś mają ich znacznie więcej, ale nie jest to skok od razu z dwóch na setkę w przeciągu pięciu lat, co obserwujemy u nas jeśli chodzi o telewizję.

Bp Adam Lepa: Zachód przyjmował nowe media oraz ich rozwój stopniowo i z zachowaniem demokratycznych reguł. U nas tego nie było. Dlatego nastąpiło zachwianie równowagi społecznej i politycznej, czego przejawami były m. in. casus Tymińskiego, ale też łatwa akceptacja "grubej kreski", w mediach frontalny atak na Kościół i niepodjęcie procesu dekomunizacji państwa. Gdy społeczeństwo jest w szoku mediów, można z nim robić wszystko.

Mariusz Krawiec: Czy z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia na początku lat dziewięć dziesiątych?

Bp Adam Lepa: Oczywiście. Przypomnę tylko, że niewiele brakowało, a nasze społeczeństwo pod wpływem mediów opowiedziałoby wtedy właśnie przeciwko powrotowi religii do szkoły. Skutki tego szoku są nadal widoczne. Nie jest przecież dziełem przypadku fakt, że społeczeństwo nie podejmuje żadnych starań, aby się dowiedzieć, jakie powinny być media w państwie demokratycznym. Ono nadal żyje (na ogół) starym, tzn. totalitarnym modelem mediów. Sytuacja ta jest wielkim wyzwaniem dla szkoły, dla ambitnych publicystów i oczywiście dla Kościoła.

Mariusz Krawiec: Czy może Ks. bp wskazać w czym tak na prawdę tkwi problem, zwłaszcza jeśli chodzi o media. Czy w tym, że oglądamy ich za dużo, czy może czynimy to w sposób niewłaściwy? A może nie potrafimy wykorzystywać już wolnego czasu, a pilot czy klawiatura komputera jest w zasięgu ręki?

Bp Adam Lepa: Negatywny wpływ mediów na ich odbiorców jest następstwem wielu czynników. Do wymienionych należy dodać i tę okoliczność, że człowieka często nie stać na "przetrawienie" treści publikowanych w mediach. Młody człowiek ucieka dziś przed ciszą. Nawet lęka się jej. Tymczasem cisza jest sprzymierzeńcem człowieka w jego pracy nad sobą i wraz z medytacją pozwala na wytworzenie twórczego dystansu wobec liczących się zjawisk współczesności - również w stosunku do świata mediów. Rzecz jasna, idzie tu nie o zwykły brak hałasu, lecz o ciszę wypracowaną jako podstawową wartość w rozwoju duchowym człowieka. Należałoby również zrehabilitować ascezę. Bez niej nie można dziś uchronić się przed uzależnieniem od mediów. A wreszcie, media przecież oddziaływują również pozytywnie na człowieka. Dlaczego nie przyjrzeć się tym ludziom, którzy pod ich wpływem rozwijają się intelektualnie, a nawet moralnie. I pytać ich, jak oni to robią. Może same media postarałyby się o to - również we własnym interesie.

Mariusz Krawiec: Gdy mówi się o złym wpływie telewizji na dzieci najprostszym rozwiązaniem byłoby po prostu zabronić dzieciom jej oglądania. Nie jest to jednak takie proste. Dzieci w szkole, na placu zabaw spotykają się z rówieśnikami i rozmawiają pomiędzy sobą o tym, co najnowszego ostatnio oglądały. Czy dziecko wychowane bez telewizji i gier komputerowych, nie będzie czuło się wyobcowane ze środowiska rówieśniczego?

Bp Adam Lepa: Nigdzie same restrykcje nie rozwiązują problemu na dłuższą metę. Wywołują najczęściej efekt bumerangowy, a więc odwrotny do zamierzonego. Jest tak również w wychowaniu do mediów. Spośród nich najbardziej atakowana jest telewizja - czynią to najczęściej rodzice, nauczyciele i wychowawcy. Widzą w niej groźną konkurencję w stosunku do szkoły i do wychowania. Istotnie, podczas różnych spotkań, matki z bólem stwierdzają, że ich synowie są telemaniakami. Mamy wtedy zjawisko uzależnienia młodego człowieka od telewizji. Występuje ono głównie w rodzinie, w której nie ma poprawnych relacji międzyludzkich, jest natomiast chłód uczuciowy i brak zainteresowania tym, co dziecko aktualnie robi oraz faktem, że nie wykazuje żadnych twórczych pasji.

Mariusz Krawiec: A zatem, czy droga wychowawcy powinna wieść ku ograniczaniu czy raczej wskazywaniu: gdzie i jak? A może jedno i drugie?

Bp Adam Lepa: Rodzice powinni dyskretnie towarzyszyć dziecku w jego kontaktach z telewizją, a jej odbiór uzupełniać swoim słowem. Im więcej będzie werbalnego dialogu między domownikami, tym mniejsze okażą się obawy o negatywny wpływ telewizji na młodego człowieka. Samotne konsumowanie obrazów telewizyjnych pozbawione relacji werbalnych z kimś drugim nie rozwija umysłowo młodego człowieka. Tylko komunikacja międzyludzka gwarantuje ten rozwój. Konsumpcja telewizji czy innych mediów prowadzi do zastoju, a nawet do regresu w obrębie osobowości. Trzeba temu permanentnie zapobiegać. Wymaga to jednak stałego współdziałania rodziny, szkoły i Kościoła.

Mariusz Krawiec: W Stanach Zjednoczonych powstają stowarzyszenia rodziców, którzy chcą by ich dzieci wychowywały się bez mediów. Ale, czy to nie grozi, że te dzieci, gdy wejdą w życie dorosłe, zejdą na margines społeczeństwa, jakby ludzie z innej planety? A może będzie odwrotnie, staną się jego elitą?

Bp Adam Lepa: U nas w Polsce słyszy się coraz częściej o eliminowaniu telewizora z życia rodziny. Powstałą w ten sposób pustkę wypełnia się sportem i regularnym uczestnictwem w kulturze bezprzymiotnikowej (filharmonia, teatr, muzeum sztuki itp.). Jednakże "wszechobecność" mediów oraz fakt, że stały się one artykułem pierwszej potrzeby, pozwalają mniemać, że na dłuższą metę nie dałoby się usunąć mediów z życia dziecka bez uszczerbku dla jego rozwoju. Skrajne rozwiązania nie służą żadnej pedagogii. Natomiast mediosfera dziecka, jeżeli będzie przeniknięta atmosferą miłości i osadzona w logosferze tzn. w środowisku słowa, może się stać skutecznym środkiem kształcenia i wychowania.

Mariusz Krawiec: Czy Ks. biskup mógłby wskazać rodzicom sposób "na dziś" w jaki powinni wraz z dziećmi korzystać z mediów?

Bp Adam Lepa: Z gotowymi receptami jest zawsze najtrudniej. Jednakże ze zwykłej obserwacji wiadomo, że niezbędne są trzy postawy wobec mediów, aby one nie tylko nie manipulowały i nie zwodziły swoich odbiorców, lecz aby rozwijały ich wszechstronnie. Te trzy postawy to postawa krytyczna wobec mediów, postawa selekcji i postawa aktywności. Należy je ćwiczyć od wczesnego dzieciństwa. Jeżeli one się utrwalą w młodym człowieku, wtedy media, podobnie jak cała kultura, mogą sprawić, że będzie się on stawał jeszcze bardziej człowiekiem. Jest to ideał i ambitny cel wychowania do mediów. Oby był zawsze i powszechnie realizowany.

    strona główna |  kontakt |  wersja do druku  | góra strony     

SONIK & SONIK

Copyright © 2001 by Towarzystwo św. Pawła / Częstochowa.
Copyright © 2001 by SONIK & SONIK wszelkie prawa zastrzeżone
 
miracle celine dion