Z Korei na Ukrainę. Dobra Nowina nie zna granic

Strona główna Aktualności Z Korei na Ukrainę. Dobra Nowina nie zna granic
Z Korei na Ukrainę. Dobra Nowina nie zna granic

Charków to miasto położne zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Rosją. Odgłosy wojny słychać tutaj każdego dnia. Kiedy 24 lutego 2022 roku rozpoczęła się wojna pełnoskalowa, wielu ludzi opuściło te tereny. Wielu, ale nie wszyscy. Nadal mieszkają tutaj całe rodziny, dziadkowie i babcie oraz matki z dziećmi. Często pochodzą oni z terenów okupowanych przez Rosjan i nie mają już możliwości powrotu do swoich domów.

Strach

16 km od Charkowa, a 40 km od dawnej rosyjsko-ukraińskiej granicy leży Korotycz. Do wybuchu wojny liczył ok. 5000 mieszkańców. Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia – orionistki – prowadzą tutaj dom samotnej matki. Spośród kobiet z dziećmi, jakie znalazły schronienie u sióstr, sporo z nich pochodzi z terenów okupowanych przez Rosjan. 

Opowiada siostra Kamila: „Na Ukrainie dzieci boją się, że przyleci rakieta i mama zginie. Kiedy inne dzieci śpią spokojnie, one nasłuchują dźwięków wojny i potrafią odróżnić rodzaje przelatujących dronów”.

Pomagać, ale w jaki sposób

Gdy wybuchła wojna najpierw na Donbasie w 2014 roku, a następnie na całej Ukrainie w lutym  2022 roku, świat zaczął pomagać Ukrainie. Pomoc humanitarna obejmowała głównie żywność, środki higieniczne, leki i odzież.

Był kwiecień 2022 roku, czyli niespełna dwa miesiące od wybuchu wojny. Towarzyszyłem jako korespondent Vatican News kard. Konradowi Krajewskiemu. Odwiedzał on miejsca, gdzie przebywali uchodźcy. Patrząc na tych oszołomionych wojną ludzi, mieszkających tymczasowo w wielkich salach, przypomniały mi się słowa założyciela paulistów, bł. Jakuba Alberionego: „Tak jak kiedyś w klasztorach rozdawany był chleb, tak dzisiaj należy dzielić Słowo Boże”. Dlatego pomyślałem wówczas, że jako pauliści musimy uczynić coś w tym kierunku. Długo nie czekałem.

„Znak z nieba” pojawił się szybko. Niespodziewanie odezwał się do nas prowincjał paulistów z Korei, ks. Sebastiano Lee. „Chcemy pomóc Ukrainie – zakomunikował mi. – Co możemy dla was zrobić?”. Kilka tygodni wcześniej opublkowaliśmy na Ukrainie, dzięki wsparciu organizacji „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, książeczki w kieszonkowym formacie: Biblia. Fragmenty, które wzmacniają duszę. Zawierają one fragmenty Pisma Świętego przeznaczone na różne życiowe okazje. Rozprowadziliśmy je szybko wśród uchodźców i postanowiliśmy, że jeśli zdobędziemy środki, to nadal będziemy je drukować.

Słowo Boże ma moc

Koreańczycy bardzo szybko zebrali wymaganą kwotę. Mogliśmy zatem wydać po raz drugi tę książkę, a następnie dołączać ją do paczek z pomocą humanitarną. Docierały one na wschód Ukrainy oraz na tereny przyfrontowe. Pewnego dnia otrzymaliśmy list. Osoba, która mieszkała w strefie przyfrontowej, dzieliła się tym, jak Słowo Boże zawarte w tej książeczce stało się dla niej umocnieniem w trudnych momentach bombardowań.

Drugie ważne wydarzenie miało miejsce, gdy w lipcu 2024 roku towarzyszyłem z mikrofonem Vatican News kard. Pietro Parolinowi. Odwiedził on zbombardowany kilka dni wcześniej Narodowy Szpital Dziecięcy Ochmadyt w Kijowie. Widok onkologicznie chorych dzieci, które z rodzicami przebywały w uszkodzonych murach szpitala, był poruszający. Wtedy narodziła się myśl, aby zrobić książkę dla dzieci. Tak powstała Ewangelia przyjaciół Jezusa. Mogliśmy ją wydać na Ukrainie tylko dzięki ofiarom, jakie na ten cel zebrali pauliści w Korei.

Znamy dramat wojny

Zapytałem ks. Sebastiano, jak to możliwe, że Koreańcycy pamiętają o tym, co dzieje się na Ukrainie i modlą się za Ukrainę. Korea Południowa leży przecież daleko i wydaje się innym światem. Ksiądz Sebastiano wyjaśnił to w następujący sposób.

W jego kraju wciąż żyją osoby, które  pamiętają wojnę z lat 1950-1953. Po tej wojnie Korea nadal jest podzielona na dwa wrogie sobie państwa. Granica pomiędzy obu koreańskimi państwami to dziś silnie strzeżona strefa buforowa. Właśnie dlatego wrażliwość na koszmar wojny i ludzkich dramatów z nią związanych jest w Korei tak duża.

Ewangelia przyjaciół Jezusa jest już w rękach dzieci w Korotyczu, w Fastowie, w Czortkowie i w wielu innych miejscach. Po to właśnie, aby dzieci, które nasłuchują w nocy przerażających dźwięków przelatujących dronów, odczuły choć na chwilę kojącą bliskość Jezusa.

ks. Mariusz Krawiec SSP 

Galeria zdjęć